Wstaję i powolnym, zaspanym krokiem zmierzam do kuchni. Nie ma chleba. Jeśli 22-tego ma być koniec świata, to mój malutki miał miejsce dzisiaj.
Ale jak to nie ma chleba?! Z czego ja zrobię zapiekanki?!
Po chwili zadzwonił telefon. Mama.
- Aniu, uważaj jest bardzo ślisko. Ciotka złamała wczoraj rękę.
Pierdzielę! Nie wychodzę! A śniadanie?!
Wiem, że nie wszyscy za produkt pierwszej potrzeby uważają drożdże, ale nie raz były jednym z niewielu, które tuż obok światła zalegały w lodówce. A chleb jest rzeczą banalną. Wystarczy zmieszać parę składników, poczekać aż wyrosną i upiec. Brzmi prosto i jest to proste.
Bo kto nie lubi kromki ciepłego, świeżego pieczywa z masłem?
- 250g mąki pszennej
- 150g mąki razowej
- 1 łyżeczka soli
- 2 łyżki oleju
- 1 łyżeczka cukru
- 20g świeżych drożdży
- 300 ml ciepłej wody
- 5 ząbków czosnku
Do miski wlać pół szklanki ciepłej wody. Dodać drożdże i dokładnie wymieszać , aż do rozpuszczenia. Dodać 3 łyżki mąki. Całość wymieszać, przykryć talerzykiem i pozostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu.
Mąki przesiać do miski. Dodać rozczyn, olej i sól. Wyrobić ciasto.
Dodać pocięty w plasterki czosnek i wyrabiać jeszcze przez parę minut.
Ciasto przykryć ściereczką i zostawić na 1-1,5 godz do wyrośnięcia.
Włożyć do natłuszczonej formy i piec w rozgrzanym piekarniku 40 minut w temperaturze 200 stopni.

Wygląda wspaniale :) muszę zrobić :)
OdpowiedzUsuńSama zdjęcia robisz? Są piękne i pachnące :)
Dziękuję Ci droga czytelniczko ;). Tak, Zdjęcia robię sama :)
Usuń