Precyzuję swoje potrzeby, po czym przeszukując galerie znajduję zdjęcie, którego widok powoduje u mnie niekontrolowany ślinotok.
Teraz zostaje tylko znaleźć wolny dzień, aby dokonać aktu przemocy na mojej diecie.
No cóż! Ja i Dieta, to związek, który nigdy długo nie przetrwał. Ale żyjemy w zgodzie.
Serniczki
- szklanka płatków owsianych
- 1/4 kostki masła
- 500g mielonego sera
- 1/2 szklanki cukru pudru
- 2 białka
- 1 łyżka mąki
- kilka łyżek konfitury o smaku dowolnym, moja była z czarnych porzeczek robiona przeze mnie
Pierwsze i najważniejsze, to że składniki na ciasto - tu sernik powinny być w temperaturze pokojowej, czyli drogi czytaczu pamiętaj, aby wyjąć wszystko odpowiednio wcześnie.
Piekarnik nastawiamy na 175 stopni - niech się chłopak trochę rozgrzeje w tą paskudną pogodę.
Masło rozpuszczamy na patelni. Wrzucamy płatki owsiane i mieszamy. Powstanie masa, którą nakładamy na dno papilotek i uklepujemy.
Ser miksujemy z cukrem pudrem. Następnie dodajemy białka i łyżkę mąki. To właśnie jest moment, kiedy możesz puścić wodze fantazji i dorzucić do masy serowej, co tylko dusza zapragnie.
Moja fantazja, a i owszem sięga daleko niczym autostrada panamerykańska, ale postawiłam na prostotę i dałam tylko kilka kropel olejku waniliowego.
Mieszamy wszystko i nakładamy po dwie łyżki na owsiany spód.
Na wierzch, delikatnie kładziemy po łyżce konfitury jaką tylko znajdziesz w spiżarni, szafce pod zlewem, czy też na półce Biedronki, bo ta jest 'zawsze blisko'.
Bierzemy do rączki wykałaczkę i wprawiając nadgarstek w ruch okrężny- to mają być delikatne ruchy, a nie rozgrzewka przed treningiem, maczamy ją w masie serowej robiąc esy floresy.
Temperaturę piekarnika obniżamy do 120 i serniczki pieczemy przez około 25-30 minut.
Po tym czasie, wyjmujemy serniczki i po ostudzeniu wstawiamy do lodówki na 3,4 godziny.
A teraz kawa/herbata i po serniczkach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz