czwartek, 13 listopada 2014

Dyniowy tort korzenny z dużą ilością czekolady

Ilość czekolady naprawdę poraża. W jednym torcie aż trzy tabliczki czekolady?! Hm ... a dlaczego nie? Biała w kremie i gorzka w postaci ganaszu na wierzchu. Samo tort bardzo przypomina mi piernik. Taka ostra słodycz na jesienne dni.

Przygotowanie zbiegło się z konkurencją pieczenia tortów w programie Masterchef. Czysty przypadek, bo zazwyczaj telewizor jest wyłączony z prądu. I tak dowiedziałam się, że tort musi być słodki. Tak. Zdecydowanie mój taki jest. 





ciasto
  • 4 jajka
  • 3/4 szklanki cukru 
  • 3/4 szklanki puree z dyni 
  • 3/4 szklanki maki 
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1/2 łyżeczki sproszkowanego imbiru
  • 1/3 łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej
  • 1/3 łyżeczki zmielonych goździków
 Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Środek okrągłej formy smarujemy masłem i obsypujemy bułką tartą.
 Puree z dyni mieszamy z przyprawami i  podgrzewamy. Odstawiamy do ostygnięcia. E tym czasie masa nabierze aromatu i przejdzie smakiem przypraw.
Białka ubijamy na sztywną pianę.
Żółtka ucieramy mikserem, stopniowo dodając po trochu cukier. Po kilku minutach ucierania masa stanie się biaława i zgęstnieje. Dodajemy  puree dyniowe i mieszamy. Dodajemy przesianą mąkę z dodatkiem proszku do pieczenia i ponownie mieszamy. 
Do niecierpliwców. O ile etap mieszania po dodaniu dyni możesz sobie darować, to mąkę należy dokładnie wymieszać, tak abyś nie miał białawych pyłków po ukrojeniu ciasta. Niby oczywiste, ale ... No tak. Nie do końca. 
Teraz dodajemy pianę do masy dynio-jajecznej. Ja miksuję na najniższych obrotach pierwsze dwie łyżki. Resztę mieszam ręcznie. Chodzi o to, aby masa za bardzo nie usiadła. 
Ciasto przekładamy do uprzednio przygotowanej formy i wstawiamy do piekarnika na 35 minut, przy czym każdy piekarnik piecze inaczej - taka niespodzianka. Najlepszym sposobem jest wetknięcie patyczka w ciasto po jakimś czasie. Jeśli po wyciągnięciu patyczek nadal będzie oblepiony masą, czas pieczenia należy przedłużyć o kilka minut. Upieczone wyciągamy i odstawiamy do ostygnięcia. 

krem
  • 250g mascarpone
  • 330ml śmietanki 30%
  • 100g białej czekolady   


Śmietankę podgrzewamy. Wrzucamy czekoladę połamaną na kawałki i rozpuszczamy. Przykrywamy folią spożywczą, co zapobiegnie na powstaniu kożucha. Odstawiamy do ostygnięcia, a następnie chłodzimy.
Serek mascarpone spulchniamy poprzez miksowanie. Cały czas miksując dodajemy po trochu śmietanki. Róbmy to raczej na wolnych obrotach, gdyż masa łatwo może się zwarzyć. Ucieramy do momentu, aż masa zgęstnieje. Odstawiamy do lodówki.

ganasz
  • 200ml śmietanki 
  • 200g czekolady
Śmietankę podgrzewamy, a następnie dodajemy połamaną na kawałki czekoladę. Całość mieszamy, aż do uzyskania gęstej masy. Odstawiamy do ostygnięcia.
Etap końcowy. Ciasto przekrawamy na trzy części. Namaczamy mieszanką cynamonową tzn. pół szklanki  zagotowanej wody mieszamy z łyżeczką cynamonu. Tym roztworem smarujemy( najlepiej zrobić to pędzelkiem) każdy blat ciasta.
Smarujemy kremem, pamiętając by zostawić trochę na wierzch i boki.
Lekko dociskamy. Na wierzch lejemy czekoladowy gansz. Nie rozsmarowujemy go tylko pozwalamy spłynąć na boki. 

Nie ukrywam, że zrobienie takiego czy innego tortu trwa kilka godzin. Ale pracę można podzielić na etapy i tak ciasto, wręcz będzie lepsze jeśli upiecze się je dzień wcześniej. To samo tyczy się przygotowania puree z dyni. Do dzieła!



środa, 1 października 2014

Ciasto drożdżowe z dynią

 Przyszła jesień. Zieleń powoli ustępuje barwom żółtym, pomarańczowym i czerwonym. Dni stają się krótsze, a noce coraz bardziej zimne. Dom pachnie śliwkami. Wiklinowy kosz ugina się pod ciężarem grzybów, jabłek i gruszek. A ja zamiast na siłownie, mam ochotę zrobić ciasto. Hm. Nic nowego. 

Ciasta są dwa, gdyż użyłam podwójnej ilości, a raczej standardowej w przypadku mojego rodzinnego przepisu. 








 Ciasto
  • 1kg mąki, dodatkowo trochę do podsypania
  • 5 żółtek
  • 100g masła
  • 3/4 szklanki cukru
  • 1,5 szklanki mleka
  • 50g drożdży świeżych
  • szczypta soli

Puree z dyni
  • 1/2 łyżeczki imbiru 
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1/2 łyżeczki kardamonu
  •  1,5 szklanki puree z dyni
 Dodatki
  • powidła śliwkowe
  • 1 duże jabłko

Jeśli nie mamy puree z dyni, nic prostszego - obieramy ze skórki około 700 gramowy kawałek  dyni i kroimy na kawałki. Osobiście metoda ze ścieraniem jej na tarce bardziej przypadła mi do gustu. Wrzucamy do garnka. Dolewamy pół szklanki wody i dusimy pod przykryciem około 15 minut. Po tym czasie odkrywamy i czekamy aż część płynu wyparuje. Uwaga. Łatwo się przypala, więc radzę zamieszać co jakiś czas.  Całość miksujemy. Konsystencja powinna być dość zwięzła. Jeśli taka nie jest, powinniśmy podgotować puree tak by odparował nadmiar płynu. Odmierzamy sobie 1,5 szklanki i dodajemy przyprawy.
Równie dobrze możemy użyć gotowej mieszanki  do pierników lub szarlotki. Ze względu na obecność ziela angielskiego i gałki muszkatołowej są one bardziej ostre.


Następnie przechodzimy do etapu przygotowania  ciasta drożdżowego. Wszystkie składniki powinniśmy odpowiednio wcześnie wyjąć z lodówki, tak by uzyskały temperaturę pokojową.
Do dość sporej miseczki wrzucamy drożdże, łyżeczkę cukru i zalewamy pół szklanki ciepłego mleka. Ucieramy na jednolitą masę. Dodajemy 2-3 łyżki mąki tak by całość uzyskała gęstość śmietany 22%. Przykrywamy talerzem i stawiamy w ciepłym miejscu.

Żółtka oddzielamy od białek. Te możemy zamrozić, zrobić omlet lub bezy. Obojętnie. Białka nie będą nam potrzebne. Żółtka ucieramy z cukrem. Dodajemy przesianą mąkę, resztę mleka, puree z dyni, szczyptę soli i wyrośnięty rozczyn.
 Uwaga. Rozczyn powinien zwiększyć swoją objętość przynajmniej 2-krotnie. Jeśli tego nie zrobił, nawet nie próbujmy przejść do następnego etapu. Szkoda składników, bo ciasto i tak nie wyjdzie.

Początkowo mieszamy wszystko łyżką. Dolewamy rozpuszczone masło i ... rozpoczynamy zabawę. Nie żartuję. Wyrabianie ciasta jest jak ugniatanie masy plastycznej. Kiedyś była tylko modelina i plastelina, teraz istnieją wszelakie masy plastyczne : ciastoliny, piaskoliny, piankoliny oraz inne -liny. 
Jak wyrabiamy ciasto? Ugniatamy, rozrywamy, klepiemy, boksujemy. Bardzo dobry sposób na rozluźnienie mięśni kręgosłupa - wypróbowałam osobiście.  Jeśli ciasto za bardzo się klei podsypujemy po trochu mąki. Ma ono być elastyczne i odchodzić od ręki. Wyrobione ciasto przykrywamy ściereczką i odstawiamy na 1,5 godz. w ciepłe miejsce.

Ciasto podwoiło swoją objętość, czyli jest gotowe. Wykładamy je na stolnicę i dzielimy na dwie części.
Pierwszą rozwałkowujemy i smarujemy powidłami. Zwijamy w rulon. Zaklejamy boki i kroimy wzdłuż na trzy części. Następnie przekładamy pasma na przemian zaczynając od tego z prawej strony, tak jakbyśmy chcieli zapleść warkocz. Powidła zaczną wypływać ze środka, ale uważam, że nie jest to powód do paniki. Tak ma być. 
Jest też drugi sposób. Łapiemy końce ciasta i wykonujemy ruch jakbyśmy wyciskali pranie. Panowie, błagam, chociaż raz w życiu praliście sobie skarpetki więc powinniście wiedzieć jak to wygląda. 
Ciasto przekładamy do formy wyłożonej posmarowanym masłem papierem do pieczenia.

Wersja druga- z jabłkiem jest dużo prostsza.Zarówno  ciasto, jak i obrane jabłko kroimy na plastry. Pierwszy plaster kładziemy w formie - wcześniej wyłożonej posmarowanym papierem do pieczenia. Obok plastry jabłka.  Znowu plaster ciasta ... i tak do końca. Wychodzi przekładaniec. 

Ciasta wkładamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika. Pieczemy 35-40 minut. Najlepiej poziom wypieczenia sprawdzić drewnianym patyczkiem do szaszłyków. Jeśli po wyjęciu z ciasta będzie suchy, tzn. że ciasto jest gotowe. 

Całość po ostudzeniu polewamy lukrem. 






niedziela, 21 września 2014

Brownie z malinami

Czy jest to brownie? Generalnie nie. Raczej określiłabym to coś jako zakalcowate ciasto czekoladowe. Pyszne, mokre, aksamitne, baaardzo czekoladowe ...




  • 200g czekolady gorzkiej
  • 200g miękkiego masła
  • 3 jajka
  • 2 czubate łyżki mąki 
  • 100g cukru 
  •  garść malin
Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Mówiąc prościej kładziemy miskę z kawałkami czekolady na garnek z wrzącą wodą i czekamy aż ta się rozpuści. Nie miska. Czekolada. I uwaga na paluchy. Odstawiamy do przestygnięcia.
W tym czasie oddzielamy białka od żółtek. 
Ubijamy białka na sztywną pianę z łyżką cukru. 
Miękkie masło ucieramy z pozostała ilością cukru do białości. Masa stanie się puszysta i zwiększy swoją
objętość. Cały czas miksując dodajemy po jednym żółtku.
Delikatnie mieszamy z roztopioną czekoladą, a następnie mąką.
Na koniec dodajemy po łyżce piany i mieszamy. 
Ciasto wylewamy do formy wyłożonej papierem do pieczenia. Na wierzch posypujemy malinami i lekko  wgniatamy je w środek ciasta.
Wstawiamy do uprzednio rozgrzanego do 180 stopni piekarnika na 25-30 minut. Najlepiej sprawdzić po 25 minutach, czy ciasto nadal ma płynną konsystencję. 
Smacznego!
 


Pikantna zupa dyniowa

Pomarańczowa zaraza - zjawisko występujące w środowisku motocyklistów. Postępuje dość szybko, wciągając co raz to więcej niewinnych ofiar. Mowa o KTM'ie. Pędziwiatr z kopem, który sprawia, że prócz uśmiechu na twarzy, również masz pełno błota, piachu i kurzu . Istnieje szczepionka zwana brak doświadczenia. Skutecznie chroni przed zarażeniem, aczkolwiek  najmniej dotkliwym niepożądanym działaniem leku jest ból czterech liter. Reszta wymaga długotrwalszej rekonwalescencji. 
To taka mała dygresja, ale do rzeczy.

Dynia. Dynia jest jak ziemniak - mdławy w smaku, ale dzięki mieszanką przypraw przenosi nas w całkiem inny wymiar. I nieważne czy jemy ją na słodko czy na ostro. Pamiętaj czytaczu, że spożywanie jej wzbogaca Twój organizm w witaminy, minerały a przy tym jest mało kaloryczna czyli, zamiast jednego kawałka ciasta z dynią możemy zjeść dwa.





  • 600g dyni
  • 3 średnie ziemniaki
  • średnia zielona papryka
  • średnia marchewka
  • średnia cebula
  • 500 ml wody
  • 100 ml śmietanki 30%
  • 3 ząbki czosnku
  • 1 łyżeczka curry
  • 1/2 łyżeczki chili 
  • 1/2 łyżeczki imbiru w proszku 
  • 4-5 ziarenek kolendry 
  • 1/3 łyżeczki kminku
  • sól 
  • natka pietruszki
 Najpierw przygotowujemy warzywa. Dynię, ziemniaki, cebulę obieramy i kroimy w małą kostkę. Marchewkę po obraniu, kroimy w plasterki. 
 Ziarenka kolendry przed wrzuceniem miażdżymy. Najlepiej tłuczkiem, ale równie dobrze może być to młotek, butelka, mulititool - wszak jest uniwersalny w każdym miejscu lub co tam ciężkiego mamy pod ręką.
Do garnka wlewamy olej. Następnie wrzucamy czosnek i przyprawy.
  Chwilę smażymy aż mieszanka wytworzy aromatyczną woń. W tym momencie dodajemy cebulę i całość lekko solimy. Spowoduje to, że warzywo puści sok i mieszanina nie przypali się. Oczywiście nie odkręcajmy gazu na cały zycher, ma się to smażyć powoli. 
Dodajemy ziemniaki, marchewkę i pokrojoną w kostkę paprykę. Całość dusimy około 2 minut. Dodajemy dynię, zalewamy wodą i gotujemy pod przykryciem koło 25 minut. 
Dolewamy śmietankę i doprawiamy solą. 

Podajemy posypaną natką pietruszki. 

Smacznego! 




środa, 23 lipca 2014

Tarta brzoskwiniowa

Jeden z przepisów, którego wykonanie można powierzyć każdemu. Szybki i prosty. W sam raz na niezapowiedzianą wizytę znajomych. 




  • gotowy płat ciasta francuskiego 
  • kilogram brzoskwiń - 6 sztuk 
  • 4 łyżki cukru 
  • łyżeczka cynamonu 
 Brzoskwinie kroimy na średniej grubości plasterki. Wrzucamy na rozgrzaną patelnie. Dodajemy cukier i przesmażamy do momentu aż zmiękną i staną się szkliste. Na koniec dodajemy cynamon i mieszamy.
Ciasto kupujemy  w stanie rozwałkowanym na papierze do pieczenia, tak więc wystarczy rozwinąć rulon i wyłożyć nim formę.
Piekarnik nastawiamy na 200 stopni. 
Na wierzch wykładamy skarmelizowane brzoskwinie. Całość wstawiamy do piekarnika na 20 minut.
Podajemy z kwaśną śmietaną lub ulubionymi lodami.



czwartek, 5 czerwca 2014

Zupa z selera z dodatkiem sera brie

 Może przepis nie zupełnie na czasie, aczkolwiek różnorodność młodych warzyw karze nam eksperymentować ze smakami. Delikatny krem nadaje się i na chłodne zimowe dnia jak i na letnie.
 
  •  1/2kg korzenia selera
  •   4 gałązki selera naciowego
  •   4 duże ziemniaki
  •   1 średnia cebula
  •   100g sera brie - było 125g ale trochę zjadłam
  •   2 litry wywaru z warzyw lub kurczaka - dałam rosół
  •   300ml śmietanki 30%
  •   1 ząbek czosnku
  •   sól, pieprz

Selera, ziemniaki i cebulę obieramy i kroimy w małą kostkę. Seler naciowy kroimy w plasterki.
Całość wrzucamy do garnka na rozgrzane masło. Lekko solimy i przykrywamy. Dusimy na małym ogniu przez 15 minut, od czasu do czasu mieszając.
Gdy warzywa zmiękną dodajemy bulion. Przykrywamy i gotujemy kolejne 20-30 minut aż warzywa będą miękkie.
Miksujemy blenderem do uzyskania kremowej struktury, dodając ser i śmietankę.
Podawać z grzankami. Ten na zdjęciu jest miodowy z otrębami. Upiekłam w piątek. Potem wrzucę przepis, bo jest pyszny ... podobnie jak zupa.
Smacznego!




imgp6926.jpg

Tarta z brokułami i krewetkami

Każdy miał jakieś początki. Takie były moje. Kuchnia obfitująca w ryby i owoce morza. Dużo warzyw. Trochę w klimatach śródziemnomorskich.

ciasto:
  •   1 szklanka mąki
  •   1/4 kostki zimnego masła
  •   1/4 szklanki zimnej wody
  •   szczypta soli

farsz:

  •   około 250g różyczek brokuła
  •   spora garść mrożonych krewetek
  •   2 pomidory
  •   koperek
  •   sól, pieprz
  •   3 jajka
  •   150 ml śmietanki 30%

Mąkę, szczyptę soli i zimne masło posiekać na stolnicy. Dolać wodę i szybko zagnieść ciasto.
Owinąć w folię i wsadzić na 30 minut do lodówki.
Ciastem wyłożyć formę i ponakłuwać widelcem. Piec do momentu zarumienienia w temperaturze 200 stopni.

Różyczki brokuła zblanszować.
Krewetki przelać wrzątkiem i jeśli są one duże, pokroić na mniejsze kawałki.
Pomidory sparzyć, zdjąć skórkę i wyciąć środek z nasionami. Pokroić w średnią kostkę.
Jajka wymieszać ze śmietanką, doprawić pieprzem i solą do smaku. Dodać posiekany koperek.
Składniki farszy dobrze wymieszać i wyłożyć na podpieczony spód.
Piec około 30 minut w temperaturze 200 stopni.



Buraki faszerowane kaszą gryczaną i serem feta

Z moim jedzeniem mięsa różnie bywa, ale raczej nie należę do mięsożerców. Za to moja kuchnia nie może obejść się bez warzyw i owoców ... no i słodyczy, ale to już inna sprawa .
Natchniona przez Zieleninkę, zaczęłam kombinować nad składnikami farszu. Tu panuje pełny freestyle. Może to być kasza jęczmienna, gryczana, same warzywa z serem feta lub zwykłym białym. Och i ach, coraz to nowe pomysły na faszerowane warzywka przychodzą mi do głowy.
Tylko jest jedno małe ale! Przepis wymaga cierpliwości! Zwłaszcza przy wydrążaniu buraków. Trzeba bardzo uważać, by nie przebić buraka na wylot. Efekt jest naprawdę zdumiewający. Buraczki są bardzo dobre i sycące.


  •  7 średnich buraków

farsz

  •   torebka kaszy gryczanej
  •   opakowanie sera fety
  •   2 średnie cebule
  •   pęczek posiekanej natki pietruszki
  •   pieprz kolorowy
  •   1/2 szklanki namoczonych rodzynek
  •   odrobina syropu malinowego

Buraki umyć. Zalać zimną wodą i gotować do miękkości. Poczekać, aż trochę ostygną i zdjąć skórkę.
Kaszę ugotować. Cebulę pokroić w drobną kostkę.
Zeszklić na odrobinie oleju. Fetę pokroić w kostkę. Natkę posiekać. Wszystkie składniki farszu dokładnie wymieszać i doprawić pieprzem.
Uwaga! Nie solimy! Feta jest słona.

Wydrążyć delikatnie środek buraków, uważając aby nie zrobić dziur. Nałożyć farsz.
Zapiekać w piekarniku przez 20 minut w temperaturze 200 stopni.
Przed podaniem polać syropem malinowym.
 


Lekki deser jogurtowy

Czasami człowieka, szczególnie płeć piękną, nachodzi  nieodparta ochota na coś. Zazwyczaj słodycze. W tym momencie przeważnie zadowalamy się kawałkiem czekolady zabunkrowanym gdzieś głęboko w szafce kuchennej czy też cukierkiem, którym zostaliśmy poczęstowani, a którego o dziwo nie zjedliśmy od razu. 
Ale co w przypadku, gdy nie zadowoli nas ani jedno ani drugie? Co gdy chcemy coś lekkiego i nie mamy ochoty piec żadnych ciasteczek lub ciast? 
Otóż zabieramy swój szanowny tyłek do najbliższego sklepu i kupujemy parę produktów. Mianowicie ...


  • duży kubek jogurtu greckiego
  • duży kubek śmietanki kremówki 
  • owsiane ciastka z czekoladą
  • trochę orzeszków ziemnych, pół szklanki
  • cytrynę, z której potrzebna nam będzie jedynie skórka 
  • żelatynę 
  • cukier

Dwie łyżki żelatyny rozpuszczamy w 1/2 szklanki gorącej wody i odstawiamy do przestygnięcia. 
W tym czasie miksujemy dosyć drobno ciastka i orzeszki. Owoce, w moim przypadku były to banany, kroimy w plasterki.
Śmietankę ubijamy z dwiema łyżeczkami cukru na sztywno. Jogurt, który powinien być w temperaturze pokojowej, łyżka po łyżce dodajemy do żelatyny i dokładnie mieszamy. Następnie całość mieszamy ze śmietanką i skórką cytryny.
Na dno szklanki kładziemy łyżkę zmiksowanych ciastek, następnie owoce i masę jogurtową. czynność powtarzamy. Wstawiamy do lodówki na pół godziny by masa się ścięła. 




 Smacznego!
,

    sobota, 3 maja 2014

    Bezowe muffiny z rabarbarem

    Uwaga, uwaga. Rozpoczął się sezon na rabarbar. Kwaskowaty a zarazem lekko słodki smak, który albo pokochasz albo znienawidzisz. Idealny na kompoty i do ciast.






    ciasto
    •   150 g masła
    •   80 g cukru
    •   1 jajko
    •   2 żółtka
    •   150 g mąki
    •   1 łyżeczka sody

    beza
    •   2 białka
    •   100g cukru
    •   2 łyżki soku z cytryny
    •   1 łyżka skrobi ziemniaczanej
    •   3 łodygi rabarbaru
    •   łyżeczka cukru

    Rabarbar pokroić na małe kawałki. Zasypać cukrem i zostawić, aż puści sok.
    Miękkie masło utrzeć do białości, stopniowo dodając cukier. Następnie dodać jajko i żółtka.
    Całość wymieszać z mąką.
    Piekarnik nastawić na 160 stopni.
    Białka ubić na sztywną pianę. Dodać cukier i dalej miksując, dodać sok z cytryny i skrobię.

    Do papilotek kolejno nakładać łyżkę ciasta, łyżkę owoców i łyżkę piany bezowej. Całość nie powinna przewyższać brzegu papilotki, gdyż zarówno ciasto jak i beza urosną.
    Piec 25 do 30 minut. Stan upieczenia najlepiej sprawdzić patyczkiem. 

    Szybkie, proste a ile radochy z jedzenia? Tak z 15 minut :) 
    Smacznego!



     

     

    czwartek, 1 maja 2014

    Chinkali z serem feta i pokrzywą

    Gruzja. Kraj przepiękny, pełen niespodzianek i życzliwych ludzi. Długo mogłabym o nim opowiadać, ale chyba lepiej kupić bilet do Kutaisi czy też Tiblisi i przekonać się na własnej skórze. 
    Jedno jest pewne. Zakochałam się w tamtejszej kuchni, a chinkali stały się obowiązkowym punktem w moim jadłospisie.

    A dlaczego pokrzywa? Bo maj to idealny miesiąc by cieszyć się tym zielem. Jej młode listki idealnie nadają się na zupy, sałatki czy jako dodatek do wszelkich potraw. Substancje czynne z pokrzywy działają oczyszczająco, uwalniają organizm ze złogów toksyn, poprawiają pracę wątroby i zmniejszają nadmierną potliwość. Dzięki działaniu moczopędnemu pokrzywę stosuje się w schorzeniach dróg moczowych i kamicy nerkowej.
    Jeśli ktoś uwielbia szpinak, gwarantuję, że zasmakuje również w pokrzywie.




    ciasto
    •   500 g mąki
    •   2 szklanki wody
    •   1 łyżeczka soli


    farsz
    •   1 kg ziemniaków
    •   300 g sera feta
    •   1 duża cebula
    •   1 szklanka zblanszowanych liści młodej pokrzywy( można zastąpić szpinakiem)
    •   2 ząbki czosnku
    •   1/2 łyżeczki gruzińskiej ostrej przyprawy( rodzaj ostrej papryki)
    •   sól, mielona kolendra

    Ziemniaki gotujemy, a po ostudzeniu tłuczemy bądź mielimy na gładką masę.
    Ser kroimy w drobną kostkę. Pokrzywę siekamy. Cebulę kroimy na drobną kostkę i razem z czosnkiem lekko podsmażamy.
    Wszystkie składniki farszu mieszamy na jednolitą masę. Dodajemy przyprawy i ponownie mieszamy.

    Mąkę przesiewamy na stolnicę. Dodajemy sól. Stopniowo dolewamy ciepłą wodę, zagniatając ciasto.
    Ciasto ma być elastyczne i łatwo odchodzić od ręki. Następnie rozwałkowujemy je na cienki placek i za pomocą małej miseczki lub jeśli chinkali mają być mniejsze - za pomocą szklanki, wykrajamy okrągłe placuszki.

    Na placki nakładamy sporą łyżeczkę farszu. Chwytamy za przeciwległe krańce placka i zlepiamy ciasto pośrodku. Następnie powtarzamy tę czynność dookoła. Powstanie sakiewka z ogonkiem na górze.

    Wrzucamy na gotująca się wodę i czekamy aż wypłyną.
    Podajemy z podsmażaną cebulką, śmietaną lub czymkolwiek co kto lubi.

    Smacznego! 




    środa, 30 kwietnia 2014

    Tiramisu

    Historia Tiramisu jest krótka, bo sięga raptem wstecz do lat 80-tych ubiegłego wieku. Podobno deser ten został wymyślony przez włoskiego kucharza imieniem Iannaccone, który to w odpowiedni sposób połączył składniki charakterystyczne dla regionu Wenecji Euganejskiej : serka  mascarpone, mocnej kawy i wina Marsala. Jak to prawdziwy kucharz, odmierzał składniki, aż uzyskał idealnie wyważony niebiański krem, który stopniowo zyskał sławę na całym świecie.

    We Włoszech byłam w latach 90-tych, a więc wieki temu. Tiramisu nie jadłam. Na przepis natknęłam się przypadkowo w bodajże jakiejś gazecie. Wersja oryginalna zakładała wtedy, by za dodatek alkoholu służyło Amaretto, czyli likier migdałowy. Ten nie posmakował zbytnio rodzinie, a że prawdziwi żeglarze piją tylko rum... No cóż. Rum jest dobry na wszystko. 


    • 250 g serka mascarpone
    • 3 jajka
    •  podłużne biszkopty 
    • kawa Inka lub kakao
    • 2 łyżki cukru
    • szklanka mocnej świeżo parzonej kawy 
    • rum

    Z góry ostrzegam. Nie jest to deser dla kierowców, dzieci i kobiet w ciąży. Dla pierwszych ze względu na obecność alkoholu, dla drugich i trzecich - surowych jajek. 

     W tygielku zaparzamy kawę. Wlewamy do naczynia i odstawiamy do ostygnięcia.
    Żółtka delikatnie oddzielamy od białek. Z tych ubijamy pianę stopniowo dodając łyżkę cukru. 
    Następnie  żółtka ucieramy z łyżką cukru. Łyżka po łyżce dodajemy ser mascarpone. Dla mniej cierpliwych, można dodać wszystko naraz, ale należy wtedy dopilnować by zmiksować masę dokładnie, tak by nie pozostały żadne grudki sera. Do masy serowej stopniowo dodajemy ubite białka i delikatnie, czyli łyżką a nie mikserem, mieszamy aż do połączenia składników.
     Gdy kawa ostygnie dajemy chlust rumu. Pod pojęciem chlust, mam na myśli łyżkę stołową. Góra dwie. 
    Biszkopty krótko maczamy w kawie i wykładamy nimi dno naczynia. Następnie kładziemy warstwę kremu i posypujemy kawą Inką.
     I tu mała uwaga. Pierwsze tiramisu, które robiłam były z kakao, póki pewnego dnia po prostu mi go nie zabrakło. Z braku laku użyłam kawy zbożowej Inki i tak już zostało. Sam krem jest lekko mdławy i wydaje mi się, że dość cierpkawy posmak kawy fajnie tu współgra. W każdym bądź razie wasz wybór. Kwestia gustu. A te, jak wiadomo nie podlegają dyskusji. 

    Czyli mamy pierwszą warstwę. Tak? Tak. To teraz w identyczny sposób robimy drugą. Kładziemy namoczone biszkopty, masę kremową i posypujemy. Koniec. Deser gotowy. No może nie do końca, bo jeszcze musi chwilę poleżakować w lodówce.  Przynajmniej te 4-5 godzin. Cierpliwość moi drodzy. Cierpliwość to podstawa ;) 

    Smacznego :)






     
     






    środa, 19 lutego 2014

    Tarta bananowa z musem jogurtowym

     Jogurciczek. Tak kiedyś nazwałam deser na bazie jogurtu z galaretką. Coś co wygląda jak sernik na zimno, ale jest o wiele lżejsze.
    Jogurt grecki jest idealny ze względu na kremowa konsystencję i lekko kwaskowaty smak. Dodatek bitej śmietany, nadaje mu strkturę musu czy też pianki. 
    Dodatki zależą od naszej wyobraźni.  Tarta zrobiona jest na wzór Banoffee pie, ale tamto ciasto jest dużo bardziej słodsze. A to jest lekkie.





    •  2 opakowania ciastek owsianych (moje miały 175g)
    •  70g masła
    •  100g czekolady gorzkiej

    masa

    •  400g jogurtu greckiego
    •  330ml śmietanki 30%
    •  1 łyżka cukru pudru
    •  galaretka cytrynowa
    •  2 łyżeczki żelatyny
    • 1/2 szklanki gorącej wody

    sos toffi

    •  12 krówek
    •  50ml śmietanki 30%


    • 3 średnie banany
     
    Masło i czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Czyli garnek z wodą, na to miska i mieszamy. Ciastka miksujemy na proszek. Dodajemy rozpuszczoną czekoladę z masłem i mieszamy. Masę ciasteczkową wykładamy na formę. Dokładnie dociskamy do dna i boków. Wstawiamy do lodówki.
    Pokrojone na kawałki krówki rozpuszczamy w śmietance, stale mieszając aż do uzyskania jednolitego sosu. Uwaga! Łatwo się przypala, więc mieszamy często.  Odstawiamy do ostudzenia.
    Dobrze schłodzoną śmietankę ubijamy na sztywno, pod koniec ubijania dodając cukier puder. 

     Galaretkę i dwie łyżki żelatyny rozpuszczamy w gorącej wodzie. Pozostawiamy do lekkiego przestygnięcia.
    Jogurt mieszamy z ciepłą galaretką. To sprawi, że nie zetnie się nam momentalnie i będziemy mieli czas wymieszać ją z resztą.  Do masy jogurtowej stopniowo dodajemy bitą śmietanę i delikatnie mieszamy.
    Na zimny spód rozsmarowujemy cienką warstwę sosu toffi, a następnie układamy pokrojonego w plasterki banana i wykładamy masę jogurtową.
    Wierzch pokrywamy plasterkami banana.
    Tartę schładzamy przez kilka godzin w lodówce, aż do stężenia.


    wtorek, 18 lutego 2014

    Dhal

    Zawsze podobał mi się pomysł wspólnego biesiadowania. I tak się złożyło, że wśród znajomych mam kilka osób,z którymi łączy mnie pasja gotowania. Zatem postanowiłyśmy połączyć nasze siły i zorganizować sobie zabawę w kucharzenie.
    Na pierwszy rzut poszła kuchnia orientalna, z wyszczególnieniem kuchni indyjskiej. Ten mój, to modyfikacja kilku przepisów.Tu daje link do przepisu, na którym bazowałam.
    http://www.digest.com.pl/rozgrzewajacy-dhal

    •   300g czerwonej soczewicy
    •   400ml mleka kokosowego
    •   duża cebula
    •   zielona papryka
    •   3 ziemniaki
    •   3 cm kawałek świeżego imbiru
    •   2 ząbki czosnku
    •   2 łyżeczki kurkumy
    •   2 łyżeczki zmielonego kminu rzymskiego
    •   kawałek zielonej papryczki chilli
    •   500ml bulionu warzywnego
    •   sól
    •   olej

    Pół godziny wcześniej namoczyć soczewicę.
    Pokroić cebulę w drobną kostkę i wrzucić na rozgrzany olej. Chwilę smażyć, aż się zarumieni. Dodać starty korzeń imbiru, przeciśnięty czosnek, pokrojoną w plasterki paprykę chilli i przyprawy.
    W międzyczasie odlać soczewicę i wrzucić do garnka, co chwilę mieszając by nie przywarło.
    Dodać paprykę, ziemniaki, mleczko i bulion.
    Doprowadzić do wrzenia, a następnie zmniejszyć ogień i gotować do uzyskania dość gęstej potrawki, czyli około 40 minut.
    Uwaga! Od czasu do czasu mieszać, żeby się nie przypaliło.


    Chapati

    •   400g mąki pełnoziarnistej pszennej
    •   3 łyżki oleju
    •   około 150ml ciepłej wody
    •   1/3 łyżeczki soli

    Mąkę przesiać. Dodać sól. Wlać olej. Wyrabiając ciasto, po trochu dodawać wodę do uzyskania elastycznego ciasta.
    Przełożyć do miski, przykryć ściereczką i pozostawić w ciepłym miejscu przez około godzinę.
    Po tym czasie uformować ciasto w wałek i pokroić na równe części.
    z każdego kawałka formować cienki placek i rzucać na dobrze rozgrzany olej. Smażyć aż do uzyskania rumianych bąbli.



    czwartek, 13 lutego 2014

    Ciasto marchewkowe

     Ciasto marchewkowe. Przepisów na nie jest tysiące. Bardziej korzenne, mniej korzenne, z orzechami, z bakaliami ... A ja zrobiłam najłatwiejsze. Proste i bez udziwnień.  I jest pyszne!



    Ciasto
    •   1 i 1/3 szklanki mąki
    •   3 marchewki
    •   4 jajka
    •   szklanka neutralnego oleju
    •   2 łyżeczki proszku do pieczenia
    •   3/4 szklanki cukru
    •   1 cukru waniliowego
    •   1 łyżeczka soli
    •   3 płaskie łyżeczki cynamonu
    •   szklanka rodzynek
    •   masło do formy, bułka tarta

    Masa
    •   300g kanapkowego serka śmietankowego
    •   1/2 szklanki cukru pudru
    •   100g masła

    W misce mieszamy suche składniki, czyli mąkę, cukier, proszek do pieczenia, cukier waniliowy, cynamon i sól.
    Marchewki ścieramy na drobnej tarce.
    Do mąki dodajemy olej. Wszystko dokładnie mieszamy. Ucierając mikserem, kolejno wbijamy po jednym jajku.
    Na koniec dodajemy startą marchew i rodzynki.
    Jeszcze raz wszystko dokładnie mieszamy i wylewamy do formy, uprzednio wysmarowanej masłem i oprószonej bułką tartą.
    Pieczemy godzinę w temp. 170°C.
    Jeśli wierzch zanadto się zarumieni, przykrywamy ciasto pergaminem.
    Upieczone ciasto wyjmujemy z piekarnika i pozostawiamy do ostygnięcia.
    W tym czasie przygotowujemy masę. Masło topimy i pozostawiamy by ostygło.
    Ucieramy mikserem serek z cukrem pudrem. Nie przerywając ucierania, powolutku wlewamy masło.
    Masę wstawiamy na kilkanaście minut do lodówki by stężała.
    Ciasto przekrawamy na pół. Najlepiej dookoła naciąć nożem, a następnie wkładając w żłobienia nić przeciąć środek.
    Ciasto przekładamy masą i wstawiamy na kilka godzin do lodówki. Najlepszy na drugi dzień, serwowany w temperaturze pokojowej.


    Obwarzanki cynamonowe

    Obwarzanki cynamonowe to chyba obowiązkowy przepis każdej blogerki kulinarnej. Ciasto drożdżowe wykonane według starego, babcinego przepisu wzbogaciłam o smak likieru cytrynowego limoncello - zamiast wódki. I ze względu na berbeci, nie mogących spożywać nabiału, użyłam masła roślinnego i wody.



    •   800g mąki
    •   1 szklanka cukru
    •   4 żółtka
    •   1 szklanka wody
    •   3 łyżki masła roślinnego
    •   20g świeżych drożdży
    •   skórka z cytryny
    •   2 łyżki likieru cytrynowego limoncello

    cynamonowe wypełnienie
    •   3 łyżki masła
    •   1 łyżka przyprawy do pierników
    •   2 łyżki cynamonu
    •   2 łyżki cukru


    Postępujemy tak samo jak w przypadku ciasta na pączki. Czyli ...

    Wszystkie składniki odpowiednio wcześnie wyjmujemy z lodówki aby nabrały temperatury pokojowej.
    Do garnuszka wlewamy wodę i lekko podgrzewamy. Zestawiamy z palnika .
    Odlewamy pół szklanki, a do reszty wrzucamy drożdże. Dokładnie mieszamy do rozpuszczenia się drożdży. Następnie dodajemy łyżeczkę cukru i dwie łyżki mąki. Ponownie dokładnie mieszamy. Przykrywamy i czekamy aż wyrośnie.
    Na małej patelni rozpuszczamy masło. Zamiast masła roślinnego można użyć zwykłe.
    Mąkę przesiewamy do miski. Dodajemy żółtka, cukier, rozczyn i rozpuszczony, ostudzony tłuszcz i wyrabiamy ciasto.
    Na końcu wyrabiania dolewamy alkohol i dorzucamy skórkę, pilnując cały czas by ciasto nie było za rzadkie. Jeśli tak się stanie należy podsypać mąki i wyrobić. Ciasto powinno być lekko klejące.
    Dobrze wyrobione ciasto odstawiamy w CIEPŁE miejsce na 1,5 godziny.

    Jak już nam wyrośnie, dzielimy na pół.
    Każdy kawałek wałkujemy na placek grubości 1 cm.

    Lekko rozpuszczone masło mieszamy z przyprawą, cynamonem i cukrem. Miksturą smarujemy placek i rolujemy. Przecinamy na pół i zaplatamy warkocz. Końce zlepiamy, tworząc obwarzanek. 


    Obwarzanki kładziemy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Z wierzchu smarujemy resztką cynamonowej mikstury. Można posypać cukrem. Odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na jakieś 15 minut.
    W zależności od wielkości pieczemy 20-30 minut w temperaturze 170 stopni.

    imgp4598.jpg

    Babeczki kokosowe z budyniem

    Dlaczego muffin? Bo to lepsze niż być numerem. A kiedyś babeczki robiłam co chwila. Te są kokosowe z budyniem.  W zasadzie to zmodyfikowany przepis na francuskie babeczki coco au miel. 

    masa kokosowa


    •   1 i 1/4 szklanki mleka
    •   3 szklanki wiórków kokosowych
    •   1/2 szklanki cukru
    •   1/2 szklanki mąki
    •   2 łyżeczki proszku do pieczenia
    •   2 jajka

    masa budyniowa


    •   2 szklanki mleka
    •   1 budyń waniliowy
    •   1 łyżeczka cukru

    Piekarnik nastawić na temperaturę 180 stopni.
    Budyń zrobić zgodnie z przepisem na opakowaniu. Odstawić by lekko przestygł.
    Podgrzać mleko.
    Wymieszać wiórki kokosowe, cukier, mąkę i proszek do pieczenia. Powoli wlać ciepłe mleko i wymieszać. Dodać roztrzepane jajka i mieszać aż składniki dobrze się połączą.
    Do papilotki nakładać 1 łyżeczkę masy kokosowej, następnie łyżeczkę budyniu i znowu masa kokosową.
    Piec na złoty kolor, przez około 25 minut. 





    imgp5665.jpg

    środa, 12 lutego 2014

    Serniczki straciatella

    Pamiętacie lody viennetta? 
    Były pyszne! Delikatne śmietankowe lody przełożone warstwami czekolady. Niebo w gębie.
    Hmm. lodów robić nie umiem, tzn. pewnie umiem, ale nie robiłam. Tylko, że chcę serniczki! Serniczki z warstwami.
    Trochę zmodyfikowałam poprzedni  przepis. Dodanie ubitych białek powoduje, że masa na ciastko jest puszysta i delikatna. No i te warstwy czekolady ...      

                                     

    •   płatki owsiane
    •   tabliczka czekolady
    •   500g sera mielonego
    •   2 białka
    •   1/2 szklanki cukru pudru
    •   1 łyżka mąki
    •   1 tabliczka czekolady
    •   kilka kropel aromatu waniliowego lub śmietankowego


    Piekarnik nastawiamy na temperaturę 175 stopni.
    Składniki, wiadomo ...
    Metalową lub szklaną miskę stawiamy nad garnkiem z wrzącą wodą i rozpuszczamy czekoladę. Tylko uwaga! Nie przegrzejmy jej, bo zacznie się skawalać.  

    Na dno papilotek nakładamy  odrobinę płatków owsianych zmieszanych z czekoladą.

    Ser miksujemy z cukrem pudrem i łyżką mąki. Dodajemy odrobinę aromatu waniliowego lub śmietankowego.

    Ubijam pianę z białek i delikatnie mieszamy z masą serowa. Tylko błagam, delikatnie- najlepiej łyżką. Chyba nie chcecie mieć zbitej masy?
    Jako że nasz sernik będzie miał warstwy, na spód owsiany dajemy masę serową ,na to trochę płynnej czekolady i tak w kółko, aż napełnimy papilotkę. Im więcej warstw tym lepiej. Kończymy masą serową.

    Temperaturę obniżamy do 120 stopni. Serniczki pieczemy 25-30 minut.
    Wystawiamy z piekarnika jak już trochę ostygną i albo na balkon( póki za oknem zima) albo do lodówki na kilka godzin.
    Aaaa, jeszcze jedno przed wstawieniem do zimnego miejsca, po wierzchu paćkami je czekoladą.


     imgp4816.jpg

    Serniczki na owsianym spodzie

    W moim przypadku, ochota na coś słodkiego nie oznacza, że pędem pobiegnę do najbliższego sklepu i zakupię jakieś ciastka. Nie. Nie idę na łatwiznę.
    Precyzuję swoje potrzeby, po czym przeszukując galerie znajduję zdjęcie, którego widok powoduje u mnie niekontrolowany ślinotok.
    Teraz zostaje tylko znaleźć wolny dzień, aby dokonać aktu przemocy na mojej diecie.

    No cóż! Ja i Dieta, to związek, który nigdy długo nie przetrwał. Ale żyjemy w zgodzie. 


     imgp4796.jpg
     
    Serniczki

    •   szklanka płatków owsianych
    •   1/4 kostki masła
    •   500g mielonego sera
    •   1/2 szklanki cukru pudru
    •   2 białka
    •   1 łyżka mąki

    •   kilka łyżek konfitury o smaku dowolnym, moja była z czarnych porzeczek robiona przeze mnie


     Pierwsze i najważniejsze, to że składniki na ciasto - tu sernik powinny być w temperaturze pokojowej,  czyli drogi czytaczu pamiętaj, aby wyjąć wszystko odpowiednio wcześnie.

    Piekarnik nastawiamy na 175 stopni - niech się chłopak trochę rozgrzeje w tą paskudną pogodę.
    Masło rozpuszczamy na patelni. Wrzucamy płatki owsiane i mieszamy. Powstanie masa, którą nakładamy na dno papilotek i uklepujemy.

    Ser miksujemy z cukrem pudrem. Następnie dodajemy białka i łyżkę mąki. To właśnie jest moment, kiedy możesz puścić wodze fantazji i dorzucić do masy serowej, co tylko dusza zapragnie.
    Moja fantazja, a i owszem sięga daleko niczym autostrada panamerykańska, ale postawiłam na prostotę i dałam tylko kilka kropel olejku waniliowego.
    Mieszamy wszystko i nakładamy po dwie łyżki na owsiany spód.
    Na wierzch, delikatnie kładziemy po łyżce konfitury jaką tylko znajdziesz w spiżarni, szafce pod zlewem, czy też na półce Biedronki, bo ta jest 'zawsze blisko'.
    Bierzemy do rączki wykałaczkę i wprawiając nadgarstek w ruch okrężny- to mają być delikatne ruchy, a nie rozgrzewka przed treningiem, maczamy ją w masie serowej robiąc esy floresy.
    Temperaturę piekarnika obniżamy do 120 i serniczki pieczemy przez około 25-30 minut.
    Po tym czasie, wyjmujemy serniczki i po ostudzeniu wstawiamy do lodówki na 3,4 godziny.

    A teraz kawa/herbata i po serniczkach.



    imgp4801.jpg

    Placki z mielonych otrębów z serkiem

    Dieta to straszne słowo. Ale okazuje się, że to co się podczas niej spożywa nie musi być monotonne i bez smaku. Nie ma nic gorszego niż codzienne jedzenie jednolitej papki o smaku tektury, od której do dostajemy jadłowstrętu. Jedzenie ma być smaczne, kolorowe i zaspokajać głód. A te placuszki, spełniały wszystkie wymagania.
    placki

    •   2 łyżki otrębów owsianych
    •   1 łyżka otrębów pszennych
    •   1 łyżeczka proszku do pieczenia
    •   1 jajko
    •   trochę maślanki
    •   sól, pieprz, zioła

    serek

    •   150g chudego sera
    •   maślanka, kefir lub chude mleko
    •   przyprawy: bazylia, tymianek, sól, pieprz


    •   warzywa: pełna dowolność, co kto ma w lodówce


    Budzik nastawiasz na 5.50. 10 min drzemki, w rezultacie wstajesz 15 po 6.
    W starym młynku do kawy mielisz 2 łyżki otrębów owsianych i 1 łyżkę pszennych.
    Jajko mieszasz z odrobiną maślanki. Wsypujesz otręby i 1 łyżeczkę proszku do pieczenia. jakieś przyprawy.
    Rozgrzewasz patelnie. Uwaga! Bez tłuszczyku, jedynie co można, to przetrzeć patelnie natłuszczonym kawałkiem ręcznika papierowego.
    Z ciasta wychodzą trzy placki.
    Chudy ser miksujesz z odrobiną maślanki lub kefiru( ewentualnie chude mleko). Otrzymuję gładki serek, idealny na kanapki.
    Do tego dodajesz krojone warzywa. Dzisiaj rzodkiewka, ogórek, pomidor i liście botwiny( przepis z maja 2011) Sól i pieprz do smaku. Mogą być zioła.
    Smarujemy placki serkiem,  kładziemy warzywa ... i gotowe!!!