środa, 19 lutego 2014

Tarta bananowa z musem jogurtowym

 Jogurciczek. Tak kiedyś nazwałam deser na bazie jogurtu z galaretką. Coś co wygląda jak sernik na zimno, ale jest o wiele lżejsze.
Jogurt grecki jest idealny ze względu na kremowa konsystencję i lekko kwaskowaty smak. Dodatek bitej śmietany, nadaje mu strkturę musu czy też pianki. 
Dodatki zależą od naszej wyobraźni.  Tarta zrobiona jest na wzór Banoffee pie, ale tamto ciasto jest dużo bardziej słodsze. A to jest lekkie.





  •  2 opakowania ciastek owsianych (moje miały 175g)
  •  70g masła
  •  100g czekolady gorzkiej

masa

  •  400g jogurtu greckiego
  •  330ml śmietanki 30%
  •  1 łyżka cukru pudru
  •  galaretka cytrynowa
  •  2 łyżeczki żelatyny
  • 1/2 szklanki gorącej wody

sos toffi

  •  12 krówek
  •  50ml śmietanki 30%


  • 3 średnie banany
 
Masło i czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Czyli garnek z wodą, na to miska i mieszamy. Ciastka miksujemy na proszek. Dodajemy rozpuszczoną czekoladę z masłem i mieszamy. Masę ciasteczkową wykładamy na formę. Dokładnie dociskamy do dna i boków. Wstawiamy do lodówki.
Pokrojone na kawałki krówki rozpuszczamy w śmietance, stale mieszając aż do uzyskania jednolitego sosu. Uwaga! Łatwo się przypala, więc mieszamy często.  Odstawiamy do ostudzenia.
Dobrze schłodzoną śmietankę ubijamy na sztywno, pod koniec ubijania dodając cukier puder. 

 Galaretkę i dwie łyżki żelatyny rozpuszczamy w gorącej wodzie. Pozostawiamy do lekkiego przestygnięcia.
Jogurt mieszamy z ciepłą galaretką. To sprawi, że nie zetnie się nam momentalnie i będziemy mieli czas wymieszać ją z resztą.  Do masy jogurtowej stopniowo dodajemy bitą śmietanę i delikatnie mieszamy.
Na zimny spód rozsmarowujemy cienką warstwę sosu toffi, a następnie układamy pokrojonego w plasterki banana i wykładamy masę jogurtową.
Wierzch pokrywamy plasterkami banana.
Tartę schładzamy przez kilka godzin w lodówce, aż do stężenia.


wtorek, 18 lutego 2014

Dhal

Zawsze podobał mi się pomysł wspólnego biesiadowania. I tak się złożyło, że wśród znajomych mam kilka osób,z którymi łączy mnie pasja gotowania. Zatem postanowiłyśmy połączyć nasze siły i zorganizować sobie zabawę w kucharzenie.
Na pierwszy rzut poszła kuchnia orientalna, z wyszczególnieniem kuchni indyjskiej. Ten mój, to modyfikacja kilku przepisów.Tu daje link do przepisu, na którym bazowałam.
http://www.digest.com.pl/rozgrzewajacy-dhal

  •   300g czerwonej soczewicy
  •   400ml mleka kokosowego
  •   duża cebula
  •   zielona papryka
  •   3 ziemniaki
  •   3 cm kawałek świeżego imbiru
  •   2 ząbki czosnku
  •   2 łyżeczki kurkumy
  •   2 łyżeczki zmielonego kminu rzymskiego
  •   kawałek zielonej papryczki chilli
  •   500ml bulionu warzywnego
  •   sól
  •   olej

Pół godziny wcześniej namoczyć soczewicę.
Pokroić cebulę w drobną kostkę i wrzucić na rozgrzany olej. Chwilę smażyć, aż się zarumieni. Dodać starty korzeń imbiru, przeciśnięty czosnek, pokrojoną w plasterki paprykę chilli i przyprawy.
W międzyczasie odlać soczewicę i wrzucić do garnka, co chwilę mieszając by nie przywarło.
Dodać paprykę, ziemniaki, mleczko i bulion.
Doprowadzić do wrzenia, a następnie zmniejszyć ogień i gotować do uzyskania dość gęstej potrawki, czyli około 40 minut.
Uwaga! Od czasu do czasu mieszać, żeby się nie przypaliło.


Chapati

  •   400g mąki pełnoziarnistej pszennej
  •   3 łyżki oleju
  •   około 150ml ciepłej wody
  •   1/3 łyżeczki soli

Mąkę przesiać. Dodać sól. Wlać olej. Wyrabiając ciasto, po trochu dodawać wodę do uzyskania elastycznego ciasta.
Przełożyć do miski, przykryć ściereczką i pozostawić w ciepłym miejscu przez około godzinę.
Po tym czasie uformować ciasto w wałek i pokroić na równe części.
z każdego kawałka formować cienki placek i rzucać na dobrze rozgrzany olej. Smażyć aż do uzyskania rumianych bąbli.



czwartek, 13 lutego 2014

Ciasto marchewkowe

 Ciasto marchewkowe. Przepisów na nie jest tysiące. Bardziej korzenne, mniej korzenne, z orzechami, z bakaliami ... A ja zrobiłam najłatwiejsze. Proste i bez udziwnień.  I jest pyszne!



Ciasto
  •   1 i 1/3 szklanki mąki
  •   3 marchewki
  •   4 jajka
  •   szklanka neutralnego oleju
  •   2 łyżeczki proszku do pieczenia
  •   3/4 szklanki cukru
  •   1 cukru waniliowego
  •   1 łyżeczka soli
  •   3 płaskie łyżeczki cynamonu
  •   szklanka rodzynek
  •   masło do formy, bułka tarta

Masa
  •   300g kanapkowego serka śmietankowego
  •   1/2 szklanki cukru pudru
  •   100g masła

W misce mieszamy suche składniki, czyli mąkę, cukier, proszek do pieczenia, cukier waniliowy, cynamon i sól.
Marchewki ścieramy na drobnej tarce.
Do mąki dodajemy olej. Wszystko dokładnie mieszamy. Ucierając mikserem, kolejno wbijamy po jednym jajku.
Na koniec dodajemy startą marchew i rodzynki.
Jeszcze raz wszystko dokładnie mieszamy i wylewamy do formy, uprzednio wysmarowanej masłem i oprószonej bułką tartą.
Pieczemy godzinę w temp. 170°C.
Jeśli wierzch zanadto się zarumieni, przykrywamy ciasto pergaminem.
Upieczone ciasto wyjmujemy z piekarnika i pozostawiamy do ostygnięcia.
W tym czasie przygotowujemy masę. Masło topimy i pozostawiamy by ostygło.
Ucieramy mikserem serek z cukrem pudrem. Nie przerywając ucierania, powolutku wlewamy masło.
Masę wstawiamy na kilkanaście minut do lodówki by stężała.
Ciasto przekrawamy na pół. Najlepiej dookoła naciąć nożem, a następnie wkładając w żłobienia nić przeciąć środek.
Ciasto przekładamy masą i wstawiamy na kilka godzin do lodówki. Najlepszy na drugi dzień, serwowany w temperaturze pokojowej.


Obwarzanki cynamonowe

Obwarzanki cynamonowe to chyba obowiązkowy przepis każdej blogerki kulinarnej. Ciasto drożdżowe wykonane według starego, babcinego przepisu wzbogaciłam o smak likieru cytrynowego limoncello - zamiast wódki. I ze względu na berbeci, nie mogących spożywać nabiału, użyłam masła roślinnego i wody.



  •   800g mąki
  •   1 szklanka cukru
  •   4 żółtka
  •   1 szklanka wody
  •   3 łyżki masła roślinnego
  •   20g świeżych drożdży
  •   skórka z cytryny
  •   2 łyżki likieru cytrynowego limoncello

cynamonowe wypełnienie
  •   3 łyżki masła
  •   1 łyżka przyprawy do pierników
  •   2 łyżki cynamonu
  •   2 łyżki cukru


Postępujemy tak samo jak w przypadku ciasta na pączki. Czyli ...

Wszystkie składniki odpowiednio wcześnie wyjmujemy z lodówki aby nabrały temperatury pokojowej.
Do garnuszka wlewamy wodę i lekko podgrzewamy. Zestawiamy z palnika .
Odlewamy pół szklanki, a do reszty wrzucamy drożdże. Dokładnie mieszamy do rozpuszczenia się drożdży. Następnie dodajemy łyżeczkę cukru i dwie łyżki mąki. Ponownie dokładnie mieszamy. Przykrywamy i czekamy aż wyrośnie.
Na małej patelni rozpuszczamy masło. Zamiast masła roślinnego można użyć zwykłe.
Mąkę przesiewamy do miski. Dodajemy żółtka, cukier, rozczyn i rozpuszczony, ostudzony tłuszcz i wyrabiamy ciasto.
Na końcu wyrabiania dolewamy alkohol i dorzucamy skórkę, pilnując cały czas by ciasto nie było za rzadkie. Jeśli tak się stanie należy podsypać mąki i wyrobić. Ciasto powinno być lekko klejące.
Dobrze wyrobione ciasto odstawiamy w CIEPŁE miejsce na 1,5 godziny.

Jak już nam wyrośnie, dzielimy na pół.
Każdy kawałek wałkujemy na placek grubości 1 cm.

Lekko rozpuszczone masło mieszamy z przyprawą, cynamonem i cukrem. Miksturą smarujemy placek i rolujemy. Przecinamy na pół i zaplatamy warkocz. Końce zlepiamy, tworząc obwarzanek. 


Obwarzanki kładziemy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Z wierzchu smarujemy resztką cynamonowej mikstury. Można posypać cukrem. Odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na jakieś 15 minut.
W zależności od wielkości pieczemy 20-30 minut w temperaturze 170 stopni.

imgp4598.jpg

Babeczki kokosowe z budyniem

Dlaczego muffin? Bo to lepsze niż być numerem. A kiedyś babeczki robiłam co chwila. Te są kokosowe z budyniem.  W zasadzie to zmodyfikowany przepis na francuskie babeczki coco au miel. 

masa kokosowa


  •   1 i 1/4 szklanki mleka
  •   3 szklanki wiórków kokosowych
  •   1/2 szklanki cukru
  •   1/2 szklanki mąki
  •   2 łyżeczki proszku do pieczenia
  •   2 jajka

masa budyniowa


  •   2 szklanki mleka
  •   1 budyń waniliowy
  •   1 łyżeczka cukru

Piekarnik nastawić na temperaturę 180 stopni.
Budyń zrobić zgodnie z przepisem na opakowaniu. Odstawić by lekko przestygł.
Podgrzać mleko.
Wymieszać wiórki kokosowe, cukier, mąkę i proszek do pieczenia. Powoli wlać ciepłe mleko i wymieszać. Dodać roztrzepane jajka i mieszać aż składniki dobrze się połączą.
Do papilotki nakładać 1 łyżeczkę masy kokosowej, następnie łyżeczkę budyniu i znowu masa kokosową.
Piec na złoty kolor, przez około 25 minut. 





imgp5665.jpg

środa, 12 lutego 2014

Serniczki straciatella

Pamiętacie lody viennetta? 
Były pyszne! Delikatne śmietankowe lody przełożone warstwami czekolady. Niebo w gębie.
Hmm. lodów robić nie umiem, tzn. pewnie umiem, ale nie robiłam. Tylko, że chcę serniczki! Serniczki z warstwami.
Trochę zmodyfikowałam poprzedni  przepis. Dodanie ubitych białek powoduje, że masa na ciastko jest puszysta i delikatna. No i te warstwy czekolady ...      

                                 

  •   płatki owsiane
  •   tabliczka czekolady
  •   500g sera mielonego
  •   2 białka
  •   1/2 szklanki cukru pudru
  •   1 łyżka mąki
  •   1 tabliczka czekolady
  •   kilka kropel aromatu waniliowego lub śmietankowego


Piekarnik nastawiamy na temperaturę 175 stopni.
Składniki, wiadomo ...
Metalową lub szklaną miskę stawiamy nad garnkiem z wrzącą wodą i rozpuszczamy czekoladę. Tylko uwaga! Nie przegrzejmy jej, bo zacznie się skawalać.  

Na dno papilotek nakładamy  odrobinę płatków owsianych zmieszanych z czekoladą.

Ser miksujemy z cukrem pudrem i łyżką mąki. Dodajemy odrobinę aromatu waniliowego lub śmietankowego.

Ubijam pianę z białek i delikatnie mieszamy z masą serowa. Tylko błagam, delikatnie- najlepiej łyżką. Chyba nie chcecie mieć zbitej masy?
Jako że nasz sernik będzie miał warstwy, na spód owsiany dajemy masę serową ,na to trochę płynnej czekolady i tak w kółko, aż napełnimy papilotkę. Im więcej warstw tym lepiej. Kończymy masą serową.

Temperaturę obniżamy do 120 stopni. Serniczki pieczemy 25-30 minut.
Wystawiamy z piekarnika jak już trochę ostygną i albo na balkon( póki za oknem zima) albo do lodówki na kilka godzin.
Aaaa, jeszcze jedno przed wstawieniem do zimnego miejsca, po wierzchu paćkami je czekoladą.


 imgp4816.jpg

Serniczki na owsianym spodzie

W moim przypadku, ochota na coś słodkiego nie oznacza, że pędem pobiegnę do najbliższego sklepu i zakupię jakieś ciastka. Nie. Nie idę na łatwiznę.
Precyzuję swoje potrzeby, po czym przeszukując galerie znajduję zdjęcie, którego widok powoduje u mnie niekontrolowany ślinotok.
Teraz zostaje tylko znaleźć wolny dzień, aby dokonać aktu przemocy na mojej diecie.

No cóż! Ja i Dieta, to związek, który nigdy długo nie przetrwał. Ale żyjemy w zgodzie. 


 imgp4796.jpg
 
Serniczki

  •   szklanka płatków owsianych
  •   1/4 kostki masła
  •   500g mielonego sera
  •   1/2 szklanki cukru pudru
  •   2 białka
  •   1 łyżka mąki

  •   kilka łyżek konfitury o smaku dowolnym, moja była z czarnych porzeczek robiona przeze mnie


 Pierwsze i najważniejsze, to że składniki na ciasto - tu sernik powinny być w temperaturze pokojowej,  czyli drogi czytaczu pamiętaj, aby wyjąć wszystko odpowiednio wcześnie.

Piekarnik nastawiamy na 175 stopni - niech się chłopak trochę rozgrzeje w tą paskudną pogodę.
Masło rozpuszczamy na patelni. Wrzucamy płatki owsiane i mieszamy. Powstanie masa, którą nakładamy na dno papilotek i uklepujemy.

Ser miksujemy z cukrem pudrem. Następnie dodajemy białka i łyżkę mąki. To właśnie jest moment, kiedy możesz puścić wodze fantazji i dorzucić do masy serowej, co tylko dusza zapragnie.
Moja fantazja, a i owszem sięga daleko niczym autostrada panamerykańska, ale postawiłam na prostotę i dałam tylko kilka kropel olejku waniliowego.
Mieszamy wszystko i nakładamy po dwie łyżki na owsiany spód.
Na wierzch, delikatnie kładziemy po łyżce konfitury jaką tylko znajdziesz w spiżarni, szafce pod zlewem, czy też na półce Biedronki, bo ta jest 'zawsze blisko'.
Bierzemy do rączki wykałaczkę i wprawiając nadgarstek w ruch okrężny- to mają być delikatne ruchy, a nie rozgrzewka przed treningiem, maczamy ją w masie serowej robiąc esy floresy.
Temperaturę piekarnika obniżamy do 120 i serniczki pieczemy przez około 25-30 minut.
Po tym czasie, wyjmujemy serniczki i po ostudzeniu wstawiamy do lodówki na 3,4 godziny.

A teraz kawa/herbata i po serniczkach.



imgp4801.jpg

Placki z mielonych otrębów z serkiem

Dieta to straszne słowo. Ale okazuje się, że to co się podczas niej spożywa nie musi być monotonne i bez smaku. Nie ma nic gorszego niż codzienne jedzenie jednolitej papki o smaku tektury, od której do dostajemy jadłowstrętu. Jedzenie ma być smaczne, kolorowe i zaspokajać głód. A te placuszki, spełniały wszystkie wymagania.
placki

  •   2 łyżki otrębów owsianych
  •   1 łyżka otrębów pszennych
  •   1 łyżeczka proszku do pieczenia
  •   1 jajko
  •   trochę maślanki
  •   sól, pieprz, zioła

serek

  •   150g chudego sera
  •   maślanka, kefir lub chude mleko
  •   przyprawy: bazylia, tymianek, sól, pieprz


  •   warzywa: pełna dowolność, co kto ma w lodówce


Budzik nastawiasz na 5.50. 10 min drzemki, w rezultacie wstajesz 15 po 6.
W starym młynku do kawy mielisz 2 łyżki otrębów owsianych i 1 łyżkę pszennych.
Jajko mieszasz z odrobiną maślanki. Wsypujesz otręby i 1 łyżeczkę proszku do pieczenia. jakieś przyprawy.
Rozgrzewasz patelnie. Uwaga! Bez tłuszczyku, jedynie co można, to przetrzeć patelnie natłuszczonym kawałkiem ręcznika papierowego.
Z ciasta wychodzą trzy placki.
Chudy ser miksujesz z odrobiną maślanki lub kefiru( ewentualnie chude mleko). Otrzymuję gładki serek, idealny na kanapki.
Do tego dodajesz krojone warzywa. Dzisiaj rzodkiewka, ogórek, pomidor i liście botwiny( przepis z maja 2011) Sól i pieprz do smaku. Mogą być zioła.
Smarujemy placki serkiem,  kładziemy warzywa ... i gotowe!!!



wtorek, 11 lutego 2014

Pieczone pierożki drożdżowe z mięsem

 Kolejna propozycja z użyciem drożdży.I kolejny dowód na to, że warto mieć je w lodówce. Zawsze!  W końcu coś dla mięsożerców.





ciasto

  •   2,5 szklanki mąki pszennej
  •   30g świeżych drożdży
  •   3/4 szklanki wody
  •   2 łyżki oleju
  •   szczypta soli
  •   łyżeczka cukru

farsz


  •   300g mielonego mięsa ( ja dałam schabu,ale może być łopatka wieprzowa )
  •   100g wątróbki z kurczaka
  •   3 łyżki posiekanej natki
  •   średnia, pokrojona w kostkę cebulka
  •   1/2 suchej bułki
  •   jajko
  •   sól, pieprz


  •   jajko
  •   łyżka mleka
  •   1/2 łyżeczki majeranku

Mięso obsmażyć z obu stron, po czym wrzucić do garnka i dusić aż do miękkości. Ostudzić.
Całość wraz z namoczoną bułką, zmielić w maszynce. Dodać posiekaną natkę, cebulkę, sól i pieprz. Masę wymieszać z jajkiem.

Drożdże rozpuścić w cieplej wodzie, z dodatkiem cukru. Dodać tyle mąki, by masa osiągnęła konsystencję gęstej śmietany. Przykryć ściereczką i pozostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu.
Piekarnik nastawić na 190 stopni.
Resztę mąki przesiać do miski. Dodać olej, sól i wyrośnięty rozczyn.
Wyrabiać, aż ciasto stanie się jednolite i elastyczne. Podzielić na pół i rozwałkować na cienki placek. Wycinać dosyć duże koła.
Ulepione pierożki przełożyć na blaszkę, wyłożoną papierem do pieczenia.
Posmarować rozmąconym jajkiem z dodatkiem odrobiny mleka z majerankiem.
Piec, aż do uzyskania złoto-brązowego koloru, około 20 minut.
Ciepłe podawać z sosem tzatzyki lub sosem czosnkowym. 


Chleb pszenno-razowy z czosnkiem

Obudziłam się rano i pomyślałam - zapiekanki! Takie jak robił ojciec, gdy byłam mała. Ser, pieczarki i pasta pomidorowa.
Wstaję i powolnym, zaspanym krokiem zmierzam do kuchni. Nie ma chleba. Jeśli 22-tego ma być koniec świata, to mój malutki miał miejsce dzisiaj.
Ale jak to nie ma chleba?! Z czego ja zrobię zapiekanki?!

Po chwili zadzwonił telefon. Mama. 

- Aniu, uważaj jest bardzo ślisko. Ciotka złamała wczoraj rękę.
Pierdzielę! Nie wychodzę! A śniadanie?! 

 
Wiem, że nie wszyscy za produkt pierwszej potrzeby uważają drożdże, ale nie raz były jednym z niewielu, które tuż obok światła zalegały w lodówce. A chleb jest rzeczą banalną. Wystarczy zmieszać parę składników, poczekać aż wyrosną i upiec. Brzmi prosto i jest to proste. 
Bo kto nie lubi kromki ciepłego, świeżego pieczywa z masłem? 
 


  •   250g mąki pszennej
  •   150g mąki razowej
  •   1 łyżeczka soli
  •   2 łyżki oleju
  •   1 łyżeczka cukru
  •   20g świeżych drożdży
  •   300 ml ciepłej wody
  •   5 ząbków czosnku


Do miski wlać pół szklanki ciepłej wody. Dodać drożdże i dokładnie wymieszać , aż do rozpuszczenia. Dodać 3 łyżki mąki. Całość wymieszać, przykryć talerzykiem i pozostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu.
Mąki przesiać do miski. Dodać rozczyn, olej i sól. Wyrobić ciasto.
Dodać pocięty w plasterki czosnek i wyrabiać jeszcze przez parę minut.
Ciasto przykryć ściereczką i zostawić na 1-1,5 godz do wyrośnięcia.
Włożyć do natłuszczonej formy i piec w rozgrzanym piekarniku 40 minut w temperaturze 200 stopni. 



niedziela, 9 lutego 2014

Czekoladowe babeczki z kremem pomarańczowym

Kolejna Walentynkowa słodycz. Tym razem będzie prościej. 


krem pomarańczowy, tzw. orange curd
  • sok z 3 pomarańczy ( wyszło jakieś 1 i 1/3 szklanki)
  • 1/2 szklanki cukru 
  • skórka otarta z 1,5 pomarańczy
  • 2 żółtka
  • 1 całe jajko 
  • 2 czubate łyżeczki mąki
  • 100g masła
 Sok wlewamy do garnuszka. Dodajemy cukier, skórkę z pomarańczy, mąkę i rozmącone jajka. Stawiamy na małym ogniu i mieszając podgrzewamy. W zasadzie mieszamy non stop, aż masa zacznie gęstnieć, co oznacza, że przy tej czynności spędzimy najbliższe 5 minut. I nawet nie myślcie o tym, aby zwiększyć płomień. Chyba, że zamiast kremu, chcecie otrzymać pomarańczową jajecznicę, wtedy nie hamujcie swojej ciekawości. Ale zapewniam, że otrzymana breja nie zachwyci waszych kubków smakowych. 
Masa zgęstniała - czyli jest prawie gotowa. Brawo! Teraz już tylko wrzucamy pokrojone w kawałki masło i co robimy? Mieszamy. Krem odstawiamy w chłodne miejsce do całkowitego przestygnięcia. 


babeczki czekoladowe
  • 2 tabliczki gorzkiej czekolady
  • 1/2 szklanki maki 
  • 100g masła
  • 3 jajka
  • 1,2 szklanki jogurtu naturalnego
  • szklanka mąki 
  • skórka otarta z 1,5 pomarańczy
  • cukier puder do posypania

 Składniki powinny zostać wyjęte przynajmniej 2-3 godziny wcześniej, aby nabrały temperatury pokojowej. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni.
Czekoladę roztapiamy w kąpiel wodnej - czyli mały garnek z wodą stawiamy na najmniejszym płomieniu. Na to kładziemy metalową miskę, a do niej połamaną na kawałki czekoladę. Gotująca się woda, wytwarza parę. Ta podgrzewa naczynie, stojące na garnku i tak czekolada się topi. Gdy już osiągnęliśmy ciekły stan skupienia, zestawiamy miskę, aby masa lekko przestygła. 

Masło miksujemy ze stopniowo dodawanym cukrem, do otrzymania białego puchu . Wbijamy po jednym jajku, cały czas ucierając. Masa może zacząć się ważyć, ale zupełnie nie przejmujcie się tym faktem. Tak ma być. Następnie dodajemy mąkę, skórkę pomarańczową i jogurt - za każdym razem, dokładnie mieszając. Na koniec mieszamy z przestygniętą czekoladą. 

Foremki na muffiny wypełniamy papilotkami i do każdej nakładamy po pełnej łyżce masy. Wstawiamy do piekarnika na 12-15 minut.
Po upieczeniu zostawiamy do przestygnięcia. 

Ostrym nożem odkrawamy górę babeczki, nie grubszą niż 5mm. Małą łyżeczką  wydrążamy środek, robiąc miejsce na krem. W wierzchniej części foremką, robimy dziurkę o kształcie serca. Ale równie dobrze może to być gwiazdka, koło, kwadrat... Możliwości macie wiele, wyobraźnię bujną. Działajcie. 
Kremem napełniamy środek i kładziemy górę. Całość posypujemy cukrem pudrem. No i co? Takie to trudne?







sobota, 8 lutego 2014

Rozgrzewająca zupa z soczewicy

 Pomimo, że za oknem prawie wiosna nadal w pamięci mamy siarczyste mrozy sprzed dwóch tygodni. Dlatego dzisiaj proponuję lekką, pożywną i bardzo rozgrzewającą zupę z soczewicy.

  •  1,5 szklanki czerwonej soczewicy 
  •  2 cm kawałek obranego imbiru 
  •  3 ząbki czosnku 
  •  2 małe marchewki 
  •  mała pietruszka 
  •  1/2 średniego pora 
  •  3 garście świeżego szpinaku baby 
  •  3 duże łyżki koncentratu lub puszka pomidorów w  zalewie 
  •  3 listki laurowe 
  •  1/2 łyżeczki chilli 



Marchew, pietruszkę i imbir obrać i pokroić w słupki. Por oczyścić i pokroić w plasterki.
Soczewicę opłukać i zalać 2 litrami wody.
Do garnka dodać pokrojone na plasterki czosnek oraz imbir, listki laurowe i chili.
Gotować do momentu, aż soczewica zacznie się rozpadać.
Dodać marchew i pietruszkę. Po 10 minutach wrzucić pora i dodać koncentrat pomidorowy. Gotować do momentu, aż warzywa zmiękną.
Liście szpinaku opłukać i dorzucić na samym końcu.
Doprawić solą do smaku.


piątek, 7 lutego 2014

Sernik nowojorski. Odslona walenytynkowa.

Daję słowo. Zostałam wrobiona! Nie po raz pierwszy, nie po raz ostatni. 
I tak pewna pani Katarzyna, która to kiedyś obiecała mi kawę - czy przypadkiem nie minęło juz pół roku? - postawiła przede mną nie lada zadanie. Ma być walentynkowo. 
O ile serduszka, misiaczki i inne słodko-badziewiaste gadżety mnie nie przekonują, to słodycze tak. Im bliżej święta zakochanych, tym bardziej człowieka mdli, dlatego uodparnianie zaczniemy stopniowo. Od lekko słodkiego sernika nowojorskiego.

Posiada on same zalety. Jest łatwy, aksamitny w smaku, nie opada. Powiedziałabym, że nawet sierota typu "mam dwie lewe ręce, przypalam wodę"  zrobi go bez żadnego problemu. 
Swoją drogą - czajnik przypalam średnio dwa razy w miesiącu. I co z tego?! 



spód ciasta
  • szklanka płatków owsianych
  • 80 g masła
  •  1/2 szklanki cukru pudru

masa serowa
  • 250 g serka mascarpone 
  • 600 g serka śmietanowego
  • 4 jajka
  • 1/2 szklanki cukru pudru
  • 6 łyżek śmietany 18%
  • 3 łyżki mąki pszennej
  • otarta skórka z cytryny
  • laska wanilii 
galaretka malinowa
  • 1 łyżka  żelatyny
  • 50 ml gorącej wody 
  • 3/4 szklanki soku z malin  
  • kilka łyżeczek jogurtu naturalnego 

Płatki owsiane miksujemy blenderem czy też w młynku do kawy. Przesypujemy do miski. Dodajemy roztopione masło i cukier puder. Mieszamy dokładnie i przekładamy do wyłożonej papierem do pieczenia tortownicy o średnicy 22cm. Ugniatamy i wstawiamy do lodówki.




Ser mascarpone mieszamy z cukrem pudrem na jednolitą masę. 
Laskę wanilii rozkrawamy na pół i wyjmujemy to co najlepsze - nasionka. Dodajemy do masy serowej i ponownie mieszamy. 
Następnie dodajemy pozostałe składniki, czyli ser śmietankowy, jajka, śmietanę, mąkę i skórkę z cytryny. Całość miksujemy na małych obrotach tak aby nie zostawić żadnych grudek. 
Masę przelewamy na spód owsiany.
Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni.
Formę owijamy dwoma warstwami folii aluminiowej i wstawiamy do większego naczynia. I tu pojawiają się jęki. - Ja nie mam ... . Ja też! Skoro tortownica ma 22 cm średnicy, ciężko ją zmieścić  do żaroodpornego naczynia, które zazwyczaj jest prostokątne. Duża forma na szarlotkę będzie idealna. 
Czyli wstawiamy formę małą do formy dużej. Tak? Tak. Całość idzie do pieca.  I teraz- uwaga- lejemy wrzącą wodę z czajnika do dużej formy. Tak do 3/4 czy też 2/3 wysokości naszej tortownicy z sernikiem. 
Pierwsze 10 minut pieczemy w temp. 180 stopni. Następnie obniżamy ją do 110 stopni i pieczemy 80 minut, tzn. ja piekłam. Tak naprawdę ważne jest doglądanie ciasta - stąd ten fotel. Po 40 minutach warto lekko potrząsnąć formą sernika. Pomoże to nam ocenić poziom ścięcia masy.

Gdy uznamy, że nasz sernik jest zwarty i gotowy, wystawiamy go z piekarnika. Uwaga! Blachy są ciężkie, a woda gorąca. Ostrożnie. Sezon tuż tuż. Odstawiamy do przestygnięcia. A potem na noc do lodówki. 

Rano wchodzimy do kuchni, robimy kawę, a pozostałą gorącą wodą z czajnika zalewamy żelatynę.  Dodajemy sok malinowy i wszystko dokładnie mieszamy, aż do rozpuszczenia. 
Gdy galaretka osiągnie już stan bardzo lekko zgęstniały - nie lejący, nakładamy ją na sernik i  wyrównujemy. Następnie małą łyżeczką robimy kleksy jogurtu. Zdecydowanym ruchem przeciągamy przez środek okrągłego kleksa, rozciągając go na kształt serca. Et voila! 
Wstawiamy na godzinę, góra dwie a potem możemy pałaszować.




I na koniec mała dygresja. Gęstość masy zależy od rodzaju użytego sera. Wiadomo - ser mascarpone jest zbity, ale wiaderkowy, może już być o przeróżnej konsystencji. Jeśli masa wyjdzie wam bardzo rzadka, dodajcie jedną łyżkę mąki więcej. Jeśli będzie gęsta - jedną mniej. 
Tak samo trzeba ostrożnie podchodzić do czasu pieczenia. Piekarników jest jak mrówków. Każdy inny. Najlepiej jeśli przytargacie sobie wygodny fotel do kuchni, zrobicie kawę i zatopicie się w lekturze ciekawej książki, od czasu do czasu rzucając okiem - a nawet dwoma, w stronę ciasta.
Poleciłabym taką jedną, ale wtedy jestem pewna, że sernik się przypali i nici z przyjemności jedzenia.