Zawsze twierdziłam, że mieszkam na wsi, ale niedługo dojdzie do tego, że pozostanie nam veturilo i dwie linie tramwajowe.
Idąc tropem protestów, chciałam napisać kolejny. A raczej wysłać zapytanie do Policji, jakim to cudem, pozwolono na protest rolników na drodze ekspresowej?? Ja się pytam, co ciągnik robi na drodze szybkiego ruchu i dlaczego rolnikom nie można wlepić za to mandatów?! Toż to jakiś absurd!
Niestety, jak się okazało, złożenie skargi na stronie Komendy Głównej Policji nie jest takie łatwe, więc odpuściłam.
W międzyczasie spadł deszcz, deszcz ze śniegiem, śnieg z deszczem, obie mazie plus gradopodobne coś ... a ja z przyklejonym do szyby nosem, niczym kilkuletni dzieciak, z tęsknotą wypatrywałam słońca.
A potem zachciało mi się ciasta do kawy, którą to zdążyłam już wypić ...I tak powstały drożdżówki. Ehh ... Nuda jest mecząca.
ciasto
- paczuszka świeżych drożdży
- 2 szklanki mleka
- 1kg mąki plus dodatkowo mąka do podsypywania
- 3/4 szklanki cukru
- 8 żółtek
- 100g masła
- szczypta soli
- chlust wódki
W małym garnku podgrzewamy mleko. Do miski wrzucamy drożdże, łyżeczkę cukru i wlewamy szklankę ciepłego mleka. Mieszamy do rozpuszczenia się drożdży. Następnie dosypujemy 2-3 łyżki mąki, by mikstura uzyskała mniej więcej gęstość śmietany. Przykrywamy talerzykiem i odstawiamy w ciepłe miejsce.
W tym czasie, w dużej misce miksujemy żółtka z cukrem.Tak naprawdę możecie użyć 6 lub 7 żółtek. Ja po prostu kultywuje starą tradycję, kiedy to wyjadałam kogiel-mogiel z garnka. A jak wiadomo tradycje należy podtrzymywać, wiec jeśli nie podjadacie to wystarczy użyć 6 żółtek
Do miski przesiewamy mąkę, dodajemy wyrośnięty rozczyn, resztę ciepłego mleka i szczyptę soli.
W garnku po mleku rozpuszczamy masło. Im mniej garów do zmywania tym lepiej.
Całość mieszamy łyżką. Następnie lejemy wódkę. Myślę, że dwie łyżki spokojnie wystarczą, ale jeśli komuś wleje się więcej, też nie będzie problemu.
Doszliśmy do momentu, kiedy to odkładamy łyżkę i zaczynamy wyrabiać ciasto ręką. Gnieciemy, klepiemy, uderzamy pięściami... Porównałabym tą czynność do masażu, ale obawiam się, że przy użyciu takiej siły, pacjent szybko by uciekł. Po kilku minutach dolewamy masło i kontynuujemy wykonywane czynności.
Uwaga! W trakcie, ciasto może nam się zbytnio kleić do rąk. Należy wtedy dodawać po trochu nieznaczną ilość mąki. Ciasto ma być elastyczne, miękkie i ładnie odchodzić od ręki.
Zostawiamy je w misce, przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na 1 godz.
nadzienie
- 1l mleka
- 2 budynie o smaku waniliowym lub śmietankowym
- 2 łyżki cukru
- białko jajka do posmarowania
- lukier
Wyrośnięte ciasto dzielimy na części i rozwałkowujemy na placki o grubości 1cm. Nastawiamy piekarnik na 170 stopni.
Szklanką wykrawamy niewielkie placuszki. Przykrywamy ściereczką i odkładamy do wyrośnięcia na 10-15min.
Ugniatamy środek każdego z placuszków i na to miejsce, szprycą nakładamy kleks budyniu. Całość smarujemy białkiem i wstawiamy do nagrzanego piekarnika na 15-20 min.
Po upieczeniu drożdżówki możemy polać lukrem.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz