wtorek, 28 stycznia 2014

Drożdżowe ślimaczki

Drożdżowe przekąski typu ślimaczki , paszteciki czy też inne zawijasy  uważam za nieodzowny posiłek na wszelakie wyprawy czy to samochodem czy też motocyklem. Coś małego na dwa kęsy, co zjesz podczas postoju. Sycące, bo przecież to buła z farszem. 
Dowolność składników daje wiele kombinacji smakowych. Zamiast mąki pszennej można użyć pełnoziarnistej, razowej, przeróżnych mieszanek, dodać otręby czy tez pestki słonecznika ... I długo tak można pisać. Lepiej zrobić i spróbować samemu. 





Ciasto

  •   30g świeżych drożdży
  •   1,5 szklanki mleka
  •   łyżeczka cukru
  •   3,5 szklanki mąki
  •   3 łyżki oleju
  •   łyżeczka soli

Drożdże i cukier rozpuścić w ciepłym mleku. Dodać tyle mąki, aby ciasto uzyskało gęstość śmietany 22%. Przykryć ściereczką i pozostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu.
Piekarnik nastawić na 190 stopni.
Resztę mąki przesiać do miski. Dodać olej, sól i wyrośnięty rozczyn.
Wyrabiać, aż ciasto stanie się jednolite i elastyczne. Przykryć ściereczką i pozostawić na około 30-40 minut do wyrośnięcia.

Farsz ze szpinaku

  •   450g mrożonego szpinaku
  •   ząbek czosnku
  •   4 łyżki śmietanki UHT 18%
  •   żółtko
  •   pestki dyni według uznania
  •   sól, pieprz

Szpinak dusić do miękkości. Dodać wyciśnięty czosnek, sól, pieprz. Żółtko rozbełtać ze śmietanką. Dodać do szpinaku i dokładnie wymieszać. Dusić jeszcze przez chwilę. Dodać starty ser.


Farsz z cukinii

  •   średnia cukinia
  •   2 średnie cebule
  •   1/2 szklanki słodkiej śmietanki UHT 18%
  •   2 ząbki czosnku
  •   sól, pieprz

Cebulę pokroić w drobną kostkę i  wraz z czosnkiem przesmażyć w rondelku. Cukinię zetrzeć na tarce o dużych oczkach. Dodać do zeszklonej cebulki. Chwilę poddusić i zalać śmietanką.
Dodać sól i pieprz.
Dusić około 20-25 minut. Wystudzić. Dodać starty ser. W składnikach nie występuje ilość, ponieważ uważam, że jest to sprawa indywidualna. W moim przypadku był to 100 gramowy kawałek, który po starciu, rozdzieliłam na oba farsze.
 
Ciasto podzielić na pół i rozwałkować na cienki placek. Na każdy nakładać farsz i zrolować.
Ostrym nożem pokroić na 1,5 cm kawałki i ułożyć na papierze do pieczenia. Posmarować rozmąconym jajkiem po wierzchu. Piec około 20-25 minut w temp. 190 stopni.



poniedziałek, 27 stycznia 2014

Kakaowy przekładaniec z aronią, masą mascarpone i czekoladowym ganaszem

Zawsze uważałam, że pierwszy post powinien być wyjątkowy.Nie wiem czy jest czy nie jest. Po prostu miałam ochotę na ciasto. A może raczej potrzebę zrobienia ciasta. 
Swoją drogą to straszne. Siedzisz i myślisz o zimie, motocyklu, sezonie, który miał trwać, ale pogoda wzięła się i zepsuła... Pozostaje ukrycie się w kuchni  i przeczekanie tych paru tygodni, nim znów powróci wiosna. 
 
Ale nie o tym miałam pisać.
Nie ukrywam, że przepis jest pracochłonny, ale naprawdę warto.


biszkopt kakaowy 
  •  3 białka
  •  3 żółtka
  • 2/3 szklanki cukru
  •  1 łyżka mąki ziemniaczanej
  •  3 łyżki mąki pszennej
  •  2 łyżki kakao

krem aroniowy
  •  5 łyżek frużeliny z aronii - chociaż równie dobrze możecie zastąpić go dżemem z porzeczki bądź jakimkolwiek innym, z kwaśniejszych owoców
  •  330 ml śmietanki 30%
  •  1/4 szklanki rozpuszczonej galaretki cytrynowej lub mieszaniny żelatyny
  •  2 łyżki cukru pudru

krem mascarpone
  •  250g serka mascarpone
  •  200ml śmietanki 30%
  •  2 łyżki cukru pudru
  •  1/4 szklanki galaretki lub mieszaniny żelatyny*

ganasz czekoladowy
  •  150g czekolady gorzkiej
  •  6 łyżek śmietanki 30%

poncz
  •  1/4 szklanki nalewki różanej, może być każda inna
  •  1/4 szklanki gorącej wody 





*mieszanina żelatyny, to nic innego jak dwie łyżki żelatyny rozpuszczone w 100ml gorącej wody

Piekarnik nastawiamy na 170 stopni.
Białka ubijać na średnich obrotach. W momencie gdy lekko zaczną się pienić, zacząć dosypywać po trochu cukier. W ostateczności otrzymujemy błyszczącą, zwarta pianę.
Dodajemy żółtka i mąkę. Całość delikatnie mieszamy. Możemy użyć miksera, ale zróbmy to na najwolniejszych obrotach.
Blachę o wymiarach 26x32 wykładamy papierem do pieczenia. Nie panikujmy, jeśli takiej nie mamy. Forma może być dowolna. Równie dobrze, możecie użyć małej tortownicy 20-tki i przeciąć placek na dwie części. Wtedy wydłużacie czas pieczenia o 10- 15 minut.  Najlepiej stopień upieczenia sprawdzać patyczkiem.
Masę równomiernie rozkładamy. . Wstawiamy do nagrzanego piekarnika na 20 minut. Ze względu, że jest to cienki placek, pilnujemy by ciasto się nie przypiekło. Po upieczeniu odstawiamy do ostygnięcia.

Galaretkę cytrynową lub dwie łyżeczki żelatyny zalewamy pół szklanki gorącej wody. Mieszamy do rozpuszczenia.
Frużelinę lub dżem mieszamy z 1/4 mieszaniny żelatynowej. I tu są dwie opcje. Albo możemy ją przetrzeć przez sitko, przez co pozbędziemy się pestek albo zostawić tak jak jest. Wasz wybór.

Śmietankę ubijamy i gdy już się lekko zsiądzie, dodajemy masę owocową. 


Mascarpone ubijamy na wolnych obrotach z pozostałą częścią mieszaniny żelatynowej. Do lekko spulchnionej masy dolewamy śmietankę i miksujemy - również na wolnych obrotach.

Robimy poncz, czyli łączymy nalewkę z wodą i mieszamy.
Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Dodajemy śmietankę i mieszamy. Odstawiamy do przestygnięcia.

Placek kroimy na dwie równe części.
Spód nasączamy ponczem. Ja do tego używam najzwyklejszego pędzla - takiego do malowania. Świetnie się sprawdza.
Nakładamy masę owocową. Wyrównujemy i przyciskamy drugim plackiem. Ten również nasączamy i kładziemy na niego warstwę z mascarpone.
Wyrównujemy. Polewamy ganaszem. Wstawiamy do lodówki na minimum kilka godzin, a najlepiej zostawić na noc. Najlepszy po 24 godzinach, chociaż wątpię, że przetrzyma tyle czasu.




A na koniec,  skoro to pierwszy post, taka mała prywata. Chciałabym bardzo podziękować Adze, Marlenie, Tymowi i Dobrej Duszyczce. W pewien sposób, przyczyniliście się do powstania tego bloga.